Na odparzenia maluszków – naturalny Bepanthen z miętową nutą

W odpowiedzi na prośbę Ilo, dziś Bepanthen w kremie. Po przestudiowaniu składu oryginału, byłam dość zdziwiona, że jest tam tylko 10%  fazy tłuszczowej, z czego całość to emulgatory albo „promotory wchłaniania”, czyli substancje zwiększające wchłanianie d-pantenolu w głąb skóry. W oryginale nie ma żadnego odżywczego oleju roślinnego, a jedyne działanie opiera się na 5 % d-pantenolu, co w porównaniu z ceną tego preparatu, według mnie jest delikatnym nadużyciem. Mimo tego, krem ma jedną, istotną zaletą. Nie posiada w składzie pochodnych ropy naftowej, czyli wazeliny, parafiny stałej, ciekłej, ani sylikonów, a jedynie syntetyczne składniki tłuszczowe, co przekłada się na lepsze dotlenienie skóry – czyli plus. 

W każdym razie, jak widać po popularności tego mazidła, jest on skuteczny, a to wszystko dzięki sporej zawartości d-pantenolu. Jest to prekursor witaminy B5, który po wniknięciu w głąb skóry przekształca się w aktywną postać, czyli witaminę B5. D-pantenol jest najbardziej znany ze swoich nawilżających, łagodzących i regenerujących właściwości. Przyspiesza gojenie się ran i otarć, przez co jest niezawodny przy odparzeniach. Jest całkowicie bezpieczny w stosowaniu, dzięki temu doskonale się sprawdza przy pielęgnacji niemowląt oraz osób ze skórą atopową i wrażliwą.

W „herbariowym odpowiedniku” Bepanthenu utrzymałam stężenia d-panthenolu i tłuszczy, ale oczywiście synetyczne pochodne wymieniłam na bliższe naturze. Nie mogłam się powstrzymać od dodania chociaż odrobiny oleju kokosowego, który nie tylko zwiększy odżywcze działanie kremu, ale również będzie ułatwiał rozprowadzanie preparatu na skórze. Zamiast obojętnej wody (która stanowi tutaj aż 80-85 %) użyłam hydrolat miętowy, który również działa łagodząco i nawilżająco na skórę. A teraz najwyższy czas brać się do pracy.

Ilość: 50,0 g (ok 65 ml)             Czas przygotowania: 15 min                Trudność: Dość łatwe

Przygotujcie: Zlewkę na 250 ml, mała miseczka lub spodek, 2 łyżeczki, łaźnie wodną (garnek z wodą), spieniacz do mleka, słoiczek szklany na 70 ml

Przepis

Faza wodna
• Hydrolat miętowy     39,2 g
• Roztwór 75 % D-pantenolu     3,4 g
• Gliceryna roślinna     1,5 g

Faza tłuszczowa
• Olej kokosowy     2,0 g
• GSC     2,0 g
• GMS     1,0 g

Dodatki
• Konserwant DHA-BA     0,5 g (12-13 krop)
• Guma ksantanowa     0,3-0,5 g (w zależności od konsystencji jaką chcemy uzyskać)

Zaczynamy od przygotowania sobie półproduktów. Najpierw do miseczki odważamy GMS, GSC, olej kokosowy i odkładamy na bok. Następnie na łyżeczkę nasypujemy gumę ksantanową, odważamy glicerynę i delikatnie, równomiernie mieszamy. Guma bardzo dobrze zawiesza się w glicerynie, a wysypana bezpośrednio na krem albo do fazy wodnej może spowodować powstanie grudek, więc staram się tego unikać. Tak przygotowaną zawiesinę z gliceryny i gumy odkładamy na bok. Teraz do zlewki odważamy hydrolat oraz d-pantenol, wkładamy do łaźni wodnej i podgrzewamy do temperatury około 60 ºC. Kiedy faza wodna będzie już gorąca, wrzucamy do niej całą zawartość miseczki/spodka, czekamy jeszcze chwilę aż tłuszcze się rozpuszczą, zlewkę wyjmujemy z łaźni wodnej i mieszamy mini-mikserem ok. 2 minuty. Po tym czasie odkładamy krem do przestygnięcia na około 5 minut, a następnie dodajemy mieszaninę gumy z gliceryną i ponownie mieszamy krem spieniaczem, tak żeby równomiernie rozprowadzić gumę. Za długie mieszanie nie jest wskazane, ponieważ może to zbytnio napowietrzyć mazidło, a kiedy guma zacznie działać, ciężko będzie usunąć liczne bąbelki powietrza. Na koniec dodajemy konserwant i mieszamy całą powierzchnię kremu za pomocą łyżeczki. Nie dodaje tutaj żadnego olejku eterycznego, bo zgodnie z informacją na opakowaniu, oryginał nie zawiera środków zapachowych, ale oczywiście jeśli macie ochotę to 1 czy 2 krople ulubionego olejku nie zaszkodzą.

Krem jest bardzo prosty w wykonaniu, więc tym bardzie zapraszam do wypróbowania. A jak go wypróbujecie to dajcie znać, który według Was jest lepszy, oryginał czy herbariowy odpowiednik.

bepanthen krem 1bepanthen krem 2

Jedno przemyślenie nt. „Na odparzenia maluszków – naturalny Bepanthen z miętową nutą

Dodaj komentarz