Olej jojoba najlepszy na atopową skórę dziecka

Ostatnio koleżanka poprosiła mnie o pomoc przy pielęgnacji jej prawie 3-miesięcznego syna. Problem polegał na tym, że skóra, głównie  na twarzy, zaczęła mu się czerwienić, przesuszać i łuszczyć. Przy przygotowywaniu kosmetyków dla takich maluszków, trzeba pamiętać o tym, że ich skóra jest prawie 4 razy cieńsza od naszej, przez co nie stanowi ona takiej tarczy przed zewnętrznym środowiskiem, jak w przypadku dorosłego. Wszystkie substancje jakie aplikujemy na skórę Naszego bobasa mogą z łatwością przeniknąć przez skórę, następnie dostać się do krwiobiegu, a w konsekwencji wykazać działanie ogólnoustrojowe. Brzmi to bardzo groźnie, ale tylko w takim przypadku, kiedy rzeczywiście użyjemy niezdrowych, toksycznych substancji, które będą długofalowo podtruwały Nasze dziecko.

Dla dzieci, właśnie z tych względów polecam używanie organicznych kosmetyków. Najlepiej jeśli będziemy je wykonywały same, bo tylko tym sposobem mamy pełną kontrolę nad składem. Nie chodzi tu o to, żeby te receptury udziwniać i utrudniać, wręcz przeciwnie, muszą one być bardzo proste, o bogatej konsystencji. Wybrałam 3 rodzaje tłuszczy, które jednocześnie są głównymi składnikami bazowymi i aktywnymi: olej jojoba, olej kokosowy oraz masło Shea. Każde z nich bardzo dobrze odżywia i natłuszcza, doskonale nadaje się do pielęgnacji skóry łuszczącej się i podrażnionej, a jednocześnie jest bezpieczne w stosowaniu. Oczywiście, każdy z tłuszczy jest nierafinowany i tłoczony na zimno. Dodatkowo w fazie wodnej użyłam hydrolatu lawendowego, który również działa łagodząco, a jednocześnie uspokajająco na dziecko, a przy aplikacji wieczornej będzie ułatwiał zasypianie. Z racji delikatnego stanu zapalnego na skórze nie mogło zabraknąć regenerującego D-pantenolu. W kremie nie użyłam żadnych olejów eterycznych, ze względu na ich różnorodny skład i silne działanie, przez co mogą one wywoływać reakcje alergiczne i nie tylko, a tak jak napisałam wcześniej, skóra dziecka jest szczególnie wrażliwa.

Przepis

Ilość: 50,0 g (ok. 55 ml)           Czas przygotowania: 20 min           Trudność: Średnio Trudne

Przygotuj: zlewkę na 100 ml, zlewkę na 250 ml, łaźnia wodna (garnek z wodą), mini-mikser lub mikser z jedną końcówką, wagę z dokładnością do 0,1 g, łyżeczkę, słoiczek na 60 ml.

Faza tłuszczowa
• Olej jojoba złoty     7,5 g
• Masło Shea     5,0 g
• Olej kokosowy     2,5 g
GMS     2,0 g
GSC     1,5 g
Alkohol cetylowy     1,5 g

Faza wodna
• Hydrolat z lawendy     26,5 g
• Gliceryna roślinna     1,5 g
• D-pantenol 75 %     1,5 g

Dodatki
Konserwant DHA-BA     0,5 g (12-13 krop)

Zacznę od wyboru mieszadła. Kiedy mamy już trochę większą objętość kremu, korzystniej jest używać zwykłego miksera, zaopatrzonego w pojedynczą końcówkę, zamiast spieniacza do mleka. Jego przewaga polega na tym, że nie napowietrza tak kremu, jak w przypadku spieniacza, przez to mazidło jest mniej podatne na zepsucie, a konsystencja jest bardziej jedwabista. Jedynym minusem jest to, że przy małych ilościach nie radzi sobie z dokładnym połączeniem składników, więc za każdym razem, jak będziecie robić jakiś krem w ilości powyżej 50, 0 gram, proponuję zamienić spieniacz na miksem z pojedynczą końcówką.

Do zlewki na 250 ml odważamy GSC, GMS, alkohol cetylowy, olej kokosowy, jojoba i wkładamy zlewkę do podgrzanej łaźni wodnej (ogromną zaletą oleju jojoba jest to, że może być podgrzewany do nawet 300 °C, dzięki czemu nie stwarza żadnych problemów przy produkcji kremów). W tym samym czasie do drugiej zlewki odważamy całą fazę wodną i również wkładamy do łaźni. Kiedy faza tłuszczowa się rozpuści, a faza wodna podgrzeje (do temp. nie wyższej niż 50 °C), wyjmujemy zlewki z łaźni wodnej, do fazy tłuszczowej dodajemy wcześniej odważone masło Shea i czekamy chwilkę do rozpuszczenia. Kiedy obydwa roztwory będą klarowne, wlewamy fazę wodną cienkim strumienie do fazy tłuszczowej, cały czas mieszając zawartość większej zlewki (ja do tego użyłam mikser z pojedynczą końcówką). Po około 2 minutach mazidło obniża swoją temperaturę i zwiększa gęstość. Po tym czasie odkładamy krem do przestygnięcia na 5 minut, a następnie dodajemy konserwant i całość dokładnie mieszamy za pomocą łyżeczki. Przekładamy krem do słoiczka i możemy go stosować na skórę dziecka (albo Naszą) przez okres 5 miesięcy od przygotowania.

Wiem, że można też znaleźć ekologiczne konserwanty z kwasem salicylowym, które sprawdzają się równie dobrze, ale jeśli takiego używacie, to nie stosujcie go do konserwacji kosmetyków dziecięcych. Kwas salicylowy bezwzględnie nie może być stosowany doustnie przez dzieci do lat 12. Przy użyciu zewnętrznym teoretycznie się nie wchłania, ale tak jak pisałam wyżej, dziecko ma dużo cieńszą skórę od dorosłego i przenikanie substancji też jest większe, więc ja wolę nie ryzykować i jeśli jest inne, bezpieczniejsze wyjście, to warto z niego skorzystać.

olej jojoba 2jojoba 3

12 przemyśleń nt. „Olej jojoba najlepszy na atopową skórę dziecka

  1. Po zrobieniu kremu ,jego konsystencja jest dość puszysta i ma gęstość śmietany. Po schłodzeniu w lodówce w dolnej części słoiczka wytworzyła się mała warstwa ciekła kremu. Czy to jest naturalne czy błąd mój w robieniu kremu. Ilość jaka robiłam- wszystkie składniki x 3. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie

    1. To rozwarstwienie się faz, i nie powinno tak być. Możliwe, że zbyt gwałtownie ochłodziła Pani krem, albo to byt niskiej temperatury. A czy jak Pani ponownie wymieszała to po odstawieniu krem znowu się rozwarstwił?

    2. Po schłodzeniu krem ponownie się rozwarstwił. Krem schładzał się w trakcie jego mieszania.Potem jeszcze przed dodaniu konserwantu stał w temp pokojowej około 5 minut. Po dodaniu konserwantu i wymieszaniu wstawiłam do lodówki ( może niepotrzebnie?? lub za szybko??).
      Pozdrawiam.

      1. Jedyne co przychodzi mi na myśl to różne temperatury fazy wodnej i tłuszczowej przy ich połączeniu. To mogło spowodować, że krem nie wyszedł. Jakby co krem nie musi być trzymany w lodówce jeżeli zakonserwowała go Pani tak jak opisałam z przepisie.

  2. A dla dorosłych (czyli na zdrową skórę) można dodać jakieś olejki eteryczne zapachowe jeżeli tak to w jakich ilościach ?

    1. Dużo zależy od efektu jaki chcemy uzyskać oraz od gustu. Uspokajająco, ale jednocześnie poprawiając nastrój działa olejek lawendowy. Podobne właściwości ma olejek z drzewa różanego, a do tego regeneruje skórę. Kwiatową woń uzyskasz po dodaniu olejku geranium, który również sprawdza się przy skórze wrażliwej i naczynkowej. Jeśli lubisz orientalne zapachy na pewno przypadnie Ci do gustu olejek ylang-ylang. Olejki cytrusowe pobudzają, ale częściej od pozostałych wywołują podrażnienia, szczególnie przy kontakcie ze słońcem. Co do ilości, jeśli krem ma być stosowany na twarz, staram się nie dodawać więcej niż 1 kroplę olejku eterycznego na słoiczek kremu (50,0 ml). Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz